Menu

Debiutanci

Dziecko - z czym to się je?

Aktywnie z dzieckiem. Rower.

kira-123

z dzieckiem na rowerze

 

Przed narodzinami córki prowadziłam siedzący tryb życia - praca za biurkiem, odpoczynek w kinie, knajpie lub w łóżku z książką. Od wielkiego dzwonu szłam na basen, ale głównie po to, żeby pogrzać się w saunie. Dopiero w ciąży zaczęłam regularnie pływać i chodzić na spacery. Świeże powietrze, drobny wysiłek fizyczny - czułam się wspaniale.

 

Nie ukrywam, po narodzinach maleństwa bywało trudno. Na przykład wyjście do sklepu - godzina szykowania się, torba pełna "niezbędnych rzeczy" i... dziesięć minut spaceru. Z czasem spacery się wydłużały, cele wyjazdów były coraz dalej. W domu ćwiczyłyśmy razem - maleństwo na macie edukacyjnej podnosiło główkę, ja obok robiłam rozciąganie. Dziecko stawiało pierwsze „raczki“ w przedpokoju a ja ćwiczyłam jogę przed komputerem.

 

Wiosną zamontowaliśmy do roweru specjalny fotelik. To był strzał w dziesiątkę! Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do tego, że mówię do dziecka nie patrząc na nie. Z kolei dziecko szybko odkryło frajdę ze szturchania mnie, przytulania i ciągnięcia za bluzkę :) Z żalem rozstawałam się z rowerem na zimę. Nie wiem ile kilometrów przejechałam, ale moje mięśnie mówią, że sporo :)))

 

Jak możemy przewozić dziecko na rowerze?

  • klasyczny fotelik montowany z tyłu

HAMAX KISS

Hamax, Kiss, ok. 270 zł


  • fotelik montowany z przodu

BOBIKE MINI CITY

BOBIKE MINI CITY, ok. 320 zł


  • przyczepka

 giant peapod duo

Giant PeaPod Duo ok. 1000 zł 


  • Specjalny rower transportowy, riksza

 

Cargobike

(Nie wiem co to za riksza, ale bardzo podobało mi się zdjęcie)


Dziecko można bezpiecznie przewozić w foteliku, gdy ma już dobrze ukształtowany kręgosłup, czyli w okolicach pierwszych urodzin (ja zaczynałam, gdy mała miała 10 miesięcy). Młodsze dzieci można przewozić w przyczepkach, dzięki doczepianym wewnątrz hamakom redukującym wstrząsy.

 

Nie korzystałam z fotelika montowanego z przodu (czytałam o nim w necie, że komfort jazdy rodzica jest mniejszy), ani z rikszy (nie znam nikogo kto by miał takie cudeńko. Drogie okrutnie), więc nie chcę się wypowiadać. 

 

Wiem natomiast, że zdecydowanie najbezpieczniejsze dla dziecka są przyczepki rowerowe. Świetnie się sprawdzają w dłuższych trasach (dziecko może spać w komfortowych warunkach, jest osłonięte przed deszczem czy wiatrem).

 

Jednak na krótkie trasy, do codziennego użytku (dom-sklep-znajomi-dom) polecam fotelik montowany z tyłu. Można łatwo podać dziecku picie / jedzenie, poprawić ubranko czy przytulić.  Ech... Już nie mogę się doczekać wiosny i przesiadki na dwa kółka! 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • mariawolek

    Ja się strasznie bałam jeździć z maluchami na rowerze. Teraz już są większe, same jeżdżą, ale i tak mam stres. Najmłodszy ma 7 lat, a mieszkamy w dużym mieście, więc... No w każdym razie teraz do wiosny spokój, ale muszę na świeta kupić rowery. Tu widziałam fajne: jamarcinkowska.blox.pl/2013/04/Kupujemy-rower-dla-9-latki.html i chyba bym się mniej stresowała gdyby chociaż rower był maksymalnie bezpieczny.
    Ale jak czasem widzę jak rodzice maleństwa wożą, to mam serce w gardle..

  • Gość *.ssp.dialog.net.pl

    ja z żoną jeździliśmy z naszym maluchem na siedzonku z przodu, na kierownicy. I powiem że stres w czasie jazdy mniejszy bo widzisz go cały czas, widoczność super mały wszystko widzi, a nie jak z tyłu patrzy na Twój tyłek.

© Debiutanci
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci